DANE TECHNICZNE : MERCEDES TYP 170 D ( W136 )

ROK PRODUKCJI : 1949 – 1955

SILNIK : R4

POJ. SILNIKA : 1767 CM3

MOC : 29 kW – 40 KM

PRĘDKOŚĆ MAX : 105 km/h

PRZYŚPIESZENIE 0-100 km/h : 50s 

SKALA :  1:43

PRODUCENT  MODELU : SALVAT ( Kolekcja Niezapomniane Argentyńskie Samochody nr 86 )

RYS HISTORYCZNY : Mercedes-Benz W136 był główną linią czterocylindrowych samochodów rzędowych Mercedes-Benz od połowy 1930 do 1950 roku. Model 170 V zadebiutował publicznie jako następca W15 Typ 170 w lutym 1936 roku. W latach 1936-1939 był najlepiej sprzedającym się modelem Mercedesa. W latach 1936-1942 zbudowano ponad 75 000 egzemplarzy. Produkcja zakończyła się w 1942 roku, ponieważ wszystkie wysiłki zostały skierowane na wojnę. Już w 1939 roku zaprezentowano model napędzany gazem drzewnym o nazwie 170 VG w wyniku tego, że benzyna stała się w dużej mierze niedostępna do celów cywilnych. Oprócz samochodów do użytku prywatnego Mercedes-Benz opracował również kilka modeli specjalnych. Był 1935 170 VG, pojazd sztabowy z napędem na wszystkie koła (Kübelwagen) o wewnętrznym kodzie modelu W133 III. Zamówiono 62 egzemplarze do testów, ale przegrały z konkurencyjnym projektem Stoewera dla lekkiego Einheitsa-PKW i nie wykonano żadnych więcej. W 1936 roku pojawił się tu również czterokołowy (i napęd na cztery koła) 170 VL (W139) na skróconym podwoziu. Ponownie Wehrmacht zrezygnował i zbudowano tylko 42 sztuki. W 1937 roku Mercedes-Benz spróbował po raz trzeci i opracował G5 (W152). Opracowany na bazie 170 VL i wyposażony w większy silnik stosowany również w 200 V (patrz poniżej), nie został również odebrany przez niemieckie siły zbrojne. Zamiast tego Mercedes-Benz zaprezentował go na Brytyjskim Międzynarodowym Salonie Samochodowym w 1938 roku, oferując go bez drzwi, z półdrzwiami lub z pełnymi drzwiami. W latach 378-1938 zbudowano 1941 egzemplarzy; Prawie wszystkie zostały wyeksportowane. Po aneksji Austrii w 1938 roku prestiżowy Austriacki Rajd Alpejski nosił nazwę Deutsche Alpenfahrt . Mercedes-Benz poczuł się zobowiązany do aktualizacji swojego zgłoszenia i wyprodukował 170 VS (czasami nazywany „SV”). Od 1938 do 1942 roku Mercedes-Benz zbudował ponad 19 000 sztuk 170 V z nadwoziem typu „Kübelwagen” (proste nadwozie z otwartym dachem do celów wojskowych) dla Wehrmachtu, jako 170 VK, co czyni go drugim najczęściej produkowanym niemieckim lekkim otwartym pojazdem wojskowym II wojny światowej. Wystarczająco dużo narzędzi W136 przetrwało alianckie bombardowania podczas II wojny światowej (lub mogło zostać odtworzone po wojnie), aby mogło służyć jako fundament, na którym firma mogła się odbudować. W 1947 roku model 170 V ponownie stał się bestsellerem Mercedesa, który to tytuł utrzymał do 1953 roku.

OPIS  : MERCEDES TYP 170 D ( W136 )

„V” w nazwie 170 V było skrótem od „Vorn” (przód), dodanym w celu odróżnienia go od współczesnego Mercedes-Benz 170H (W28) z silnikiem z tyłu („H” dla „Heck”, tył), który używał tego samego czterocylindrowego silnika o pojemności 1697 cm, ale umieszczonego z tyłu samochodu. Czterocylindrowy Mercedes-Benz 170 V (W7) o pojemności 1,7 litra i napędzie na tylne koła został wprowadzony w 1936 roku, aby zastąpić sześciocylindrowy (W7) o pojemności 1,7 litra. Pomimo podobnych pojemności silnika, boczny zawór M136 nowego samochodu był mocniejszy. Ręczna skrzynia biegów była czterobiegowa została ulepszona i zsynchronizowana tylko w dwóch górnych przełożeniach w 1940 roku. Deklarowana moc maksymalna wynosiła 38 KM (28 kW; 37 KM) przy 3 400 obr./min przy początkowym stopniu sprężania 6:1. Zużycie wynosiło 10 litrów na 100 kilometrów . Silnik został przymocowany za pomocą zaledwie dwóch mocowań i ustanowił standard płynności dla silników czterocylindrowych. Większość wyprodukowanych samochodów, a jeszcze większy odsetek tych, które przetrwały, to dwu- lub czterodrzwiowe samochody z nadwoziem „Limousine” (sedan / sedan), ale zakres różnych typów nadwozia oferowanych w 1930 roku dla 170 V był niezwykle szeroki. Czterodrzwiowy „Cabrio-Limousine” łączył czworo drzwi czterodrzwiowej „Limousine” z składanym brezentowym dachem na całej długości. Oba czterodrzwiowe nadwozia były również przystosowane do pracy w taksówkach, z dużymi półkami bagażowymi z tyłu. Był dwudrzwiowy dwumiejscowy „Cabriolet A” i dwudrzwiowy czteromiejscowy „Cabriolet B”, oba ze schowkiem na bagaż za siedzeniami i pod miejscem przechowywania maski po złożeniu (ale bez zewnętrznej pokrywy dostępu do bagażu z zewnątrz samochodu). Wspólną cechą nadwozi 170 V był zewnętrzny schowek koła zapasowego na tylnym panelu samochodu.  Dwumiejscowy roadster posiadał dużą klapę za dwoma siedzeniami z cienko tapicerowaną tylną przegrodą, która mogła być używana jako pokaźna platforma bagażowa lub jako dodatkowa – niewygodna – kanapa tzw. siedzenie teściowej. Oprócz szerokiej gamy samochodów osobowych z nadwoziem 170 V, oferowano mały wariant komercyjny, albo jako ciężarówkę platformową, albo z nadwoziem skrzyniowym z tyłu. Oferowano specjalne wersje 170 V, przystosowane do użytku jako karetki pogotowia lub przez policję, górskie służby ratownicze i wojsko. Pierwsze dwa lata produkcji miały gwiazdę Mercedesa zamontowaną bezpośrednio na kratce, korek chłodnicy został zamontowany pod maską. W 1937 roku zmieniono kratkę i gwiazda usiadła teraz na korku chłodnicy. Prezentowany model to Sedan w wersji dostawczo-panelowego furgonu który powstał w zakładach w Argentynie . Instalacja Mercedes Benz w Argentynie Jest ściśle związany z dynamiką i stałą Rozwój przemysłowy i rolniczy kraju w tym okresie po wojnie. Rozwojowi temu nie towarzyszyło jednak. odpowiedniej infrastruktury transportowej, floty pojazdów ciężarowych i osobowych była stara i przestarzała oraz Transport kolejowy nie wystarczył, aby sprostać rosnącym popytom . Świadomy tej rzeczywistości Mercedes Benz postanawia się ustatkować w Argentynie. 6 września 1951 roku powstaje Mercedes-Benz Argentyna jako S.R.L. W tym samym roku rozpoczyna się montaż SKD pierwszych 170 taksówek SD, a następnie innych wersji tego samego samochodu. Ponadto montaż modelu 170 D do combi, pick-up i skrzyni ładunkowej. Mercedes 170 pozostał po wojnie na placu boju. Pozwolono mu dotrwać do emerytury na służbie. Od 1949 roku jego zadaniem było oswajanie nabywców z urokami silnika Diesla. Każdy mroźny zimowy poranek zaczyna się od uczczenia minutą ciszy pamięci Rudolfa Diesla, twórcy silnika wysokoprężnego. Kiedy jest naprawdę zimno, z jednej minuty robią się czasem dwie. Dopiero gdy żarnik świecy kontrolnej, umieszczonej między prędkościomierzem a zegarem, za perforowaną osłonką wyglądającą jak solniczka, rozżarzy się do czerwoności, silnik jest gotowy do pracy. Czas przekręcić kluczyk? W tym modelu to nie wystarczy, trzeba jeszcze użyć dźwigni rozrusznika. To, co dzieje się później, przypomina trzęsienie ziemi. Pierwsze pojedyncze zapłony brzmią jak odległe wystrzały. W pobliskich domach talerze brzęczą w szafkach, a podwórkowe psy chowają się przed obłokami czarnego dymu, wylatującymi z rury wydechowej. Witajcie w pierwszym powojennym niemieckim dieslu! „Oelmotor 636”, skonstruowany przez Juliusa Witzkiego, który w czasach Trzeciej Rzeszy projektował silniki okrętowe, był gotowy do pracy już w 1947 roku. Mercedes postanowił go użyć dopiero dwa lata później. Samochód, do którego trafiła ta jednostka, w przeciwieństwie do niej nie jest nową konstrukcją, lecz reliktem z przedwojennych czasów – model 170 zadebiutował w 1936 roku. To widać! Wystające błotniki i drzwi „kurołapki” pod koniec lat 40. nie wyglądały już nowocześnie. Karoseria, podparta na ramie w kształcie litery „x”, w całości jest już zbudowana z metalu, a nie – jak wcześniej – z elementami z drewna. Wewnątrz uwagę zwraca niewielka szerokość kokpitu i rozproszona zbieranina zegarów na desce rozdzielczej. Zawieszenie (poprzeczne resory piórowe z przodu, oś wahliwa z tyłu) zapewnia całkiem przyzwoity komfort jazdy, choć gdy droga robi się naprawdę nierówna, pasażerowie są o tym natychmiast informowani. Ówcześni testujący chwalili osiągi 40-konnego diesla o długim skoku tłoka. Nic w tym dziwnego, ponieważ w porównaniu z rowerem, motorowerem czy – w najlepszym razie – z Volkswagenem Garbusem Mercedes 170 D był rzeczywiście całkiem żwawy. O dziwo, nawet dziś zza kierownicy samochód nie sprawia wrażenia słabeusza, mimo że na sprint od 0 do 100 km/h potrzeba bitych 50 sekund. O wyprzedzaniu nie ma zatem mowy, chociaż wbrew pozorom da się tym autem jeździć tak, żeby nie tamować ruchu – oczywiście, nie po autostradach ani drogach szybkiego ruchu, jak np. ekspresówki. Jeżeli ktoś szuka solidnego oldtimera i chce zwolnić nieco tempo swojego życia, to trudno mu będzie znaleźć lepszy model.